wtorek, 29 sierpnia 2017

Recenzja: Aptus derma shampoo

Aptus derma shampoo to szampon łagodzący w postaci pianki dla psów i kotów. Zak nie ma większych problemów skórnych niż reakcje alergiczne na kosmetyki, które zbyt wysuszają skórę, więc szampon ten nie był u nas stosowany jako produkt leczniczy. Mimo to chcę podzielić się moim doświadczeniem z nim.



   Informacje o marce i produkcie   
Marka Aptus jest stworzona przez fiński koncern farmaceutyczny Orion Pharma, który tworzy produkty dla ludzi i zwierząt od 1917 roku. Produkty marki Aptus dbają o zdrowie naszych pupili: sprawne stawy, układ trawienny, oczy i szatę. Producent zapewnia, że preparaty wykonane są z najwyższej jakości składników.


Jak podaje producent, szampon Aptus derma shampoo to najlepsze rozwiązanie dla problemów skórnych takich jak infekcje, alergie czy łupież. Może być stosowany w celu wzmocnienia bariery ochronnej i przywrócenia odpowiedniego poziomu nawilżenia. Nie wysusza, ani nie podrażnia wrażliwej skóry psów i kotów. 


Szampon znajduje się w wygodnej butelce z pompką, która ułatwia dozowanie produktu. Dzięki specjalnej dyszy po wyciśnięciu ma postać pianki. Nie wymaga rozcieńczania z wodą, jego zapach jest neutralny, a więc nie drażniący dla psów. Cena to ok. 30zł za opakowanie 150ml. 

   Aptus derma shampoo - analiza składu   



Składniki kosmetyku są dobrane tak, aby miały jak najdelikatniejsze działanie i wpływały nawilżająco na skórę i włos. Substancje zawarte w szamponie mają również działanie antybakteryjne, przeciwgrzybiczne oraz wspomagające regenerację naskórka, dzięki czemu kosmetyk może być stosowany w kuracjach u zwierząt z problemami skórnymi. 



   Działanie szamponu w praktyce   
Szampon wystarczył nam na ok. 6 kąpieli, co wydaje się stosunkowo mało w porównaniu z innymi produktami w tym przedziale cenowym, jednak mam na uwadze, że jest to szampon leczniczy. Dzięki formie pianki i braku konieczności rozcieńczania go jest prosty i przyjemny w użyciu. Pianka ułatwia również rozprowadzenie kosmetyku po sierści oraz bez problemu spłukuje się. Radzi sobie ze zneutralizowaniem zapachów na psie i usunięciem zabrudzeń takich jak błoto oraz delikatnych przebarwień - w przypadku mojego psa np. zżółknięcia sierści na brodzie od jedzenia. Ciężej radzi sobie w przypadku tłustych, klejących zabrudzeń - u nas prawdopodobnie od jakiegoś smaru, zostało kilka sklejonych włosów przy łapie. Sierść po kąpieli łatwo się rozczesuje. Włos i skóra są oczyszczone i miękkie. Sierść jest lekka, nie elektryzuje się i ma naturalny blask. Przez znaczne zmiękczenie włosa łatwo pojawia się karbowana/falowana sierść. W naszym przypadku przydałoby się zastosowanie odżywki, która dodatkowo wygładziłaby szatę. Podczas stosowania kosmetyku Aptus derma shampoo nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne, a skóra była wyraźnie nawilżona.
Jestem zadowolona ze stosowania tego kosmetyku i myślę, że powinien sprawdzić się u zwierząt z wrażliwą skórą oraz problemami łupieżowymi.  

   Stan sierści przed i po kąpieli w Aptus derma shampoo   











poniedziałek, 29 maja 2017

Fotozeszyt od Saal Digital - recenzja

Zdjęć robię dużo. Są to zdjęcia nie tylko psów. Każde z nich jednak zawsze pozostawało w formie elektronicznej. Na wydrukowanie moich zdjęć po raz pierwszy zdecydowałam się z Saal Digital i zrobiłam to w formie fotozeszytu.

 


    Informacje o marce i produkcie      
Saal Digital to przedsiębiorstwo zajmujące się wykonywaniem fotoproduktów w wysokiej jakości. W ich ofercie znajdziemy między innymi możliwość wykonania fotoalbumów, plakatów, obrazów czy zwykłych odbitek.



Fotozeszyt od Saal Digital to zbindowane arkusze zadrukowane zdjęciami, bądź wybraną grafiką według wykonanego przez nas projektu. Projekt wykonujemy w darmowej aplikacji, którą możemy pobrać na stronie producenta. Aplikacja SaalDesign jest przejrzysta i łatwa w obsłudze. Mamy możliwość dodania własnych zdjęć lub gotowej grafiki, tekstu czy naklejek, a także dowolną zmianę układu zdjęć czy dostosowania ich wielkości.


Dodatkowo fotozeszyt posiada okładkę w formie półprzeźroczystego plastiku, który zabezpiecza zdjęcia przed zniszczeniem.  24-stronny fotozeszyt w rozmiarze 13 x 18cm to koszt ok 50zł. Zamówienie złożyłam w środę wieczorem, w kolejną środę rano fotozeszyt był już u mnie. Pełna realizacja zamówienia trwała więc 5dni roboczych. Jako, że przesyłka szła z Niemiec to czas wysyłki oceniam pozytywnie.


    Jakość wykonania    
Metalowa spirala, którą spięte są arkusze wydaje się być trwała. Strony są dobrze zbindowane, nie wypadają, a spirala nie jest powyginana. Niestety na stronie okładkowej narożnik został uszkodzony, bądź źle zadrukowany. Jestem osobą przykładającą uwagę do szczegółów. Gdyby taki fotozeszyt miał być przeznaczony na prezent, to przeszkadzałby mi zaistniały defekt.


Reszta stron jest zadrukowana bardzo dobrze. Druk jest szczegółowy, a kolory wiernie oddane. Pozytywnie odbieram całość tego produktu.







poniedziałek, 22 maja 2017

Recenzja: szampon bogacare long&pure

Szampon bogacare dostępny jest w sieci sklepów Maxizoo, tam też zaopatrzyliśmy się w niego. Był z nami przez pół roku, a w tym poście dowiecie się, jak się u nas sprawdził. 

 

    Informacje o marce i produkcie    
Marka bogacare jest to niemiecka marka specjalizująca się w naturalnych kosmetykach dla zwierząt. W ich ofercie znajdziemy między innymi szampony, odżywki oraz preparaty insektobójcze. Producent zapewnia, że kosmetyki pozbawione są sylikonów i parabenów.

Szampon bogacare long&pure przeznaczony jest dla psów długowłosych. Działa wygładzająco na sierść, dba o jej nawilżenie i jedwabistość. Cena produktu to ok. 32 zł za opakowanie 300ml. Opakowanie to standardowa tuba z odpinanym zamknięciem.

Szampon ma postać gęstego żelu, co utrudniało jego wyciśnięcie z opakowania. Zapach jest delikatnie bambusowy, znany mi z olejków eterycznych.



    Szampon bogacare long&pure - analiza składu    



Tak jak zapewnia producent, kosmetyk pozbawiony jest parabenów i sylikonów. Składniki mają łagodne działanie. Dzięki temu jest to produkt, który nie powinien powodować podrażnień i reakcji alergicznych, zatem nadaje się dla delikatnych psów. W składzie znajdziemy również naturalne ekstrakty z roślin bambusa oraz babki lancetowatej. 




     Działanie szamponu w praktyce     
Szampon jest wydajny, korzystaliśmy z niego co 2-3 tygodnie przez ok. 7 miesięcy. Pieni się delikatnie. Jednak na tyle dobrze, aby ułatwić rozprowadzenie kosmetyku na sierści. Równie dobrze się spłukuje, co zapobiega pozostaniu kosmetyku na skórze i powodowaniu ewentualnych podrażnień. Bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem brudu, niweluje zapachy na psie oraz delikatnie rozjaśnia sierść. Włos po kąpieli jest świetnie oczyszczony i puszysty, wyraźnie zmiękczony i nawilżony. Łatwo się rozczesuje i nie elektryzuje. Zapach kosmetyku nie utrzymuje się po kąpieli. U psa nie wystąpiły żadne reakcje alergiczne, jak to było w przypadku ostatniego stosowanego przez nas szamponu. Brak łupieżu czy zaczerwienionych oczu. Jakość włosa u Zakiego znacznie się poprawiła. Jestem bardzo zadowolona ze stosowania tego produktu, z chęcią mogłabym sięgnąć po niego po raz kolejny. 

Stan sierści przed i po stosowaniu szamponu bogacare




niedziela, 18 września 2016

Recenzja: szampon ziołowy Gottlieb z olejkiem norkowym 300ml

Szampon kupiony został bez większego zastanowienia, na potrzeby szybkiej kąpieli psa. Jak się u nas sprawdził? Co o nim sądzimy?

 

 


Kilka słów o marce i produkcie
Marka Gottlieb należy do Wytwórni artykułów dla zwierząt  Canegatto. W ofercie znajdziemy szampony oraz odżywki do pielęgnacji psów i kotów.

Składniki ziołowego szamponu Gottlieb z olejkiem norkowym, jak pisze producent, mają zabezpieczyć włos i skórę poprzez tworzenie specjalnej warstwy ochronnej, zatrzymując odpowiednią ilość wody i tłuszczu. Zachętą jest na pewno cena produktu - za 300ml szamponu zapłacimy ok. 13zł. Ponadto kosmetyk sprzedawany jest pod nazwą "ziołowy", a więc wydawać by się mogło, że całkowicie naturalny i odpowiedni dla psich alergików. Jak jest w rzeczywistości? 

Szampon ziołowy Gottlieb z olejkiem norkowym - analiza składu


Analizując skład można zauważyć, że nie jest to produkt naturalny. Brak w nim jakichkolwiek ziołowych ekstraktów. Na szczęście brak w nim również olejku norkowego (pozyskiwanego z tłuszczu norek przeznaczonych na futra). Zamiast niego w składzie znajduje się olej Mustela, który spełnia te same funkcje. Przeważające w składzie, silnie działające, syntetyczne związki powinny poradzić sobie z różnego typu zabrudzeniami na sierści. Jednak mogą one podrażniać skórę, wysuszać sierść i działać alergizująco. Tym samym nie jest to odpowiedni kosmetyk dla psich alergików.

Konsystencja i zapach
Szampon Gottlieb z olejkiem norkowym ma postać koncentratu -  należy rozcieńczać go z wodą. Nie jest bardzo gęsty i ma żółtawy kolor. Jego zapach jest intensywny, osobiście kojarzy mi się z leśnymi odświeżaczami powietrza.

Działanie szamponu w praktyce
Szampon okazał się wydajny, dobrze się pienił i łatwo spłukiwał. Bez problemu radził sobie z tłustymi i błotnistymi zabrudzeniami, a także przebarwieniami na sierści. Po kąpieli widocznie dodawał sierści objętości oraz niwelował przykre zapachy na psie, pozostawiając jedynie delikatny zapach kosmetyku. Nie zauważyłam podrażnienia skóry ani oczu. Mimo to szampon Gottlieb z olejkiem norkowym nie jest kosmetykiem, po który sięgnęłabym chętnie po raz kolejny.  Niestety już po pierwszej kąpieli sierść straciła blask, sprawiając wrażenie przesuszonej. Po kilku kąpielach pojawił się u psa łupież i delikatne swędzenie - oznaka przesuszenia skóry. Nie odpowiada mi także zapach szamponu.



*Kosmetyk może sprawdzić się w szczególnych sytuacjach, aby usunąć tłuste zabrudzenia na sierści oraz zniwelować przykry zapach. Zadowolone mogą być z niego osoby, które kąpią psa "od święta" - ponieważ szampon dobrze odtłuszcza i niweluje zapachy. Jednak przy częstym stosowaniu zauważalne będzie przesuszenie sierści i skóry, a u wrażliwych psów może powodować reakcje alergiczne. 


sobota, 25 czerwca 2016

Momenty krytyczne

Na temat pseudohodowli oraz bezsensownego rozmnażania i krzyżowania psów jest głośno, ale czy wystarczająco? Lekarze weterynarii i liczne akcje społecznie zachęcają do sterylizacji suczek i kastracji psów niehodowlanych. Jednak nie wszyscy właściciele decydują się na taki zabieg. Niestety "wpadki" suczek wciąż się zdarzają, a skutkiem tego nie są jedynie porzucone i przebywające w skrajnych warunkach psy. Dzisiaj historia zdecydowanie dla osób o mocnych nerwach. 


Sytuacja wygląda tak. Pani Właścicielka ma pseudo-shih tzu i najmocniej na świecie kocha swoją suczkę. W sąsiedztwie mieszka natomiast duży, oczywiście okropny, Pan Pies Kawaler i interesuje się sunią. Co nie powinno wywołać większego zdziwienia - spotkanie towarzyskie tych dwóch kończy się nieplanowaną ciążą.  Pani Właścicielka nie wpada na pomysł skonsultowania tego stosunku z weterynarzem, nie obawiając się o jakiekolwiek komplikacje. Zbliża się termin porodu, w tym momencie zaczynają pojawiać się problemy. Wspomnę, że Pan Pies Kawaler przerasta kilku, jeśli nie kilkunastokrotnie, matkę szczeniaków. Taka różnica jest ogromnym zagrożeniem dla suczki. Cudem jest, że jeszcze nie doszło do targnięcia na jej życie i zdrowie.

Nadchodzą dni porodu, suczka próbuje urodzić siłami natury. Szczeniaki niestety są na tyle duże, że jest to po prostu niemożliwe. Okropne męki przechodzi zarówno matka jak i jej dzieciaki. Co tam, że z suki wystaje zielony szczeniak, Pani Właścicielka nadal ma nadzieje, że suczka sobie poradzi. Trzeźwieje w momencie, w którym sunia słabnie i postanawia zabrać ją do weterynarza. 

Na stół trafia ledwo żywa shih-tzu z wystającym od tyłu szczeniakiem. Weterynarz ciężki szok i do działania.
Jak długo to trwa? - Pyta lekarz.
Może z pół dnia. - Odpowiada przejęta właścicielka. 
Już w rękach weterynarza, zmarnowana suka trafia pod skalpel i kolejny szok. Smród niesamowity. Dzieciaki nieżywe. W środku dosłownie zgniłe szczeniaki. Pół dnia, proszę państwa? Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że w ciągu "pół dnia" doszło do takiej tragedii. Los maluchów jest już przesądzony. Nie pozostaje nic innego jak starać się o odratowanie suńki. 

Mała przechodzi zabieg sterylizacji. Pod kroplówką, przy termoforach i stałej opiece weterynarzy dochodzi do siebie po zabiegu. Przyjeżdża Pani Właścicielka, podchodzi do suni i w tym momencie mała odchodzi. Męczyła się z próbami porodu, przeżyła zabieg i w jednej chwili odeszła. Mimo reanimacji nie udało się jej odratować. Lekarze czują się zrezygnowani, Pani Właścicielka w płacz. 

Historia prawdziwa. 


środa, 4 maja 2016

DIY: Podkładka pod psie miski

Jak w prosty sposób wykonać podkładkę pod psie miski? Odpowiedź w dzisiejszym poście!

Podkładkę bez problemu można myć pod bieżącą wodą, można ją także wykonać w wersji bez piani EVA. 


wtorek, 29 marca 2016

za czym gonisz?

Życie, które biegnie udeptaną ścieżką. Biegnie dosłownie. Nieubłaganie, bez chwili wytchnienia, goni za czymś. 
Szkoła
Nauka 
Praca
Może dziś uda mi się pospać
Pies
Praca
Dziś pomidorowa
Szkoła
Praca
Nauka
Z psem na spacer
Praca
...i tak w kółko. Każdy dzień, godzina, każde posunięcie, wszystko idealnie zaplanowane, z dokładnością co do sekundy. Nie ma czasu na jego marnowanie. A w tym wszystkim chorobliwa chęć wyróżniania się, bycia wydajniejszym, kreatywniejszym, fajniejszym... bycia  l e p s z y m. I nie wystarczy człowiekowi ta jego idealna otoczka. Musi się nią dzielić. Niech świat wie, o jego zajebistości. Post na blogu, status na fejsbuku, zdjęcie na snapczata, insta, i całej reszty tego internetowego ustrojstwa. A ja w tym wszystkim widzę kicz. I aż mnie ciarki przechodzą, kiedy dostrzegam jak bardzo ludzie izolują się od otaczającej ich rzeczywistości, nie odlepiając oczu od ekranów swoich smartfonów. Czasem aż sama daję się w to wciągnąć. . 

Za czym właściwie gonimy? Dlaczego zapominamy o chwili wytchnienia? Gdzie w tym wszystkim czas na przemyślenia, relaks, obserwację świata? Dlaczego nie możemy, albo nie chcemy, być sobą? Dlaczego od tego uciekamy? Dlaczego wolimy udawać, przecząc własnej naturze? Dlaczego nie wyznaczamy  w ł a s n y c h  priorytetów i marzeń?  Zapominamy o tym co ważne.

Czy nie lepiej czasem zatrzymać się, spojrzeć na siebie, i na to wszystko co się zrobiło? Czy w ogóle  c o ś  się zrobiło. Czy nie lepiej siać dobrą energię? Przestać odliczać na chwilę czas i po prostu  b y ć. Dla siebie, i dla bliskich. Dla siebie i psa. Wtulić się w jego futro i powiedzieć, jak bardzo się go kocha. Dać mu to, czego naprawdę potrzebuje. Długi spacer, zabawa z innymi psami, dzień bez treningu, pieszczoty. Poświęcić mu swoją uwagę i po prostu być blisko. Psy żyją chwilą i zawsze całym sobą. O tym jak wiele możemy nauczyć się od nich pisze autorka bloga Psa urok.

Tak mi się marzy żyć lekko. Bez pośpiechu. Bez wzajemnego oceniania. Bez ograniczeń i wzorów, w które należy się wpasować. Z uśmiechem na ustach, z radością w oczach. Z życzliwością ludzi, których mijam.